Paczka z Ameryki - oprowadza Karolina Żłobecka
Muzeum PRL-u

Évènement indisponible.

Selon le cas, de nouvelles dates appraîtront bientôt ou l'activité proposée sera définitivement supprimée.

sam. 19/08/2017 de 15h00 à 17h00/strike>

Muzeum PRL-u
os. Centrum E1
31-934 Kraków
Poland
19 sierpnia o godz. 15 zapraszamy na oprowadzanie kuratorskie Karoliny Żłobeckiej po wystawie „Paczka z Ameryki”. W cenie biletu na wystawę.
Wystawa „Paczka z Ameryki" to opowieść o pomocy, jaka płynęła do Polski w okresie PRL-u z Zachodu – zarówno tej instytucjonalnej, zorganizowanej, jak i indywidualnej, prywatnej.

„Myśmy dostawali paczki unrowskie i, uwierzcie mi państwo, były to paczki zaczarowane. Coraz bardziej wierzyło się w jakąś prawdziwą ciotkę UNRRĘ z Ameryki, przysyłającą prezenty - takiego wojennego świętego Mikołaja. UNRRA stawała się w naszych myślach konkretną kobietą, nie organizacją czy instytucją” – wspomina Szymon Kazimierski.

UNRRA (United Nations Relief and Rehabilitation Administration - Administracja Narodów Zjednoczonych do Spraw Pomocy i Odbudowy) została utworzona w Waszyngtonie w 1943 roku z inicjatywy USA, Wielkiej Brytanii, ZSRR i Chin, a jej celem była pomoc obszarom wyzwolonym w Europie oraz Azji po zakończeniu II wojny światowej. Prawie 70 proc. pomocy pochodziło z USA, a jej największymi odbiorcami były Chiny i Polska.
W latach 1945-1947 do Polski trafiły 2 mln ton towarów, m.in. maszyny budowlane i rolnicze, parowozy, wagony kolejowe, samochody ciężarowe, warsztaty naprawcze i montownie, a także ubrania, sprzęt medyczny, lekarstwa, zboże, zwierzęta, artykuły spożywcze i kilka milionów 5-kilogramowych paczek żywnościowych z zapasów wojskowych.

„Moja szesnastoletnia siostra zaczęła pracować w Społem w połowie 1945 roku. Zarabiała, dostawała przydziały w postaci obiadu i co pewien czas dostawała przydział w postaci paczki UNRRA. Te paczki dla mnie to była fantazja, bo w tej paczce były na przykład bardzo dobre puszki z mlekiem. Tam był też smalec w puszkach, ale to nie był nasz smalec, miał inny skład. Wszyscy mówili, że to małpi smalec. Dlaczego małpi, to jeden Pan Bóg wie, ale był dobry. Oprócz tego była mąka, ale jakaś taka bardzo dziwna. Moja matka cholerowała na tę mąkę ile weszło, bo nie chciały jej się robić kluski. Mąka była kukurydziana i trzeba było do niej zupełnie inaczej podejść. Przydawał się tłuszcz, przydawało się mleko, śmietana. Te podstawowe rzeczy się przydawały. I jeszcze takie ciasto było w puszce, które bardzo lubiłem, bo to był keks” – wspomina Andrzej Kochanowski:

- Zaskakujące jest, jak wiele przedmiotów związanych z tą powojenną falą pomocy UNRRA znajduje się jeszcze w naszych domach – opowiada kurator wystawy Karolina Żłobecka. – Kiedy zwróciliśmy się za pośrednictwem mediów z prośbą o pomoc w jej tworzeniu, skontaktowało się z nami wiele osób z całego kraju. Dzięki nim możemy pokazać na wystawie m.in. łóżko (do niedawna używane), puszki, worki, opakowania, fotografie. W pierwszym tygodniu wystawie towarzyszył też będzie przed budynkiem Muzeum PRL-u dodge WC52, który dotarł do Polski wraz z pomocą UNRRA, a później był wykorzystywany przez strażaków.

Druga wielka fala zorganizowanej pomocy napłynęła do Polski po wprowadzeniu stanu wojennego. Na wystawie zobaczymy m.in. kolekcję plakatów z różnych krajów, informujących o sytuacji w Polsce i organizowanych zbiórkach oraz akcjach na rzecz Solidarności, dyktafon/rekorder - Jan Strękowski dostał go z Norwegii i nagrywał na nim audycje, czy aparat z Francji, którym Piotr Augustynek fotografował demonstracje w Nowej Hucie.

„Piżamka i buciki pochodzą z lat stanu wojennego. Gdy miało się urodzić moje starsze dziecko, dostaliśmy dwie wielkie paki ubranek z Paryża, wśród nich maleńką koszulkę na szelkach z wyhaftowanym l’enfant terrible i skórzane buciki. Kto pamięta te czasy, wie, że wyhaftować można było, co się chciało – ale skórzane trzewiki dla rocznego malucha nie istniały ani w sklepach, ani na tandecie, ani w Pewexie. Nadesłała je siostra naszego przyjaciela, mieszkająca wówczas we Francji. W pace były m.in. czerwone kaloszki, spodenki, koszulki, sukienki, piżamki, przy których polskie były smętną karykaturą oraz tetrowe pieluchy, które wówczas były na kartki” – wspomina Dorota Strojnowska.

Wystawa „Paczka z Ameryki” dotyka dwóch fundamentalnych dla czasu PRL zagadnień: ograniczonej możliwości przekraczania granicy oraz gospodarki niedoboru. Ekspozycja poza odwołaniem do materialnej i realnej pomocy, odnosi się również do „paczki z zachodu” jako formy przełamania izolacji w ramach bloku komunistycznego, formy utrzymywania więzów z rodziną pozostającą w innym kraju oraz paczki będącej namacalnym dowodem, że ludzie żyjący w wolnych krajach nie zapomnieli o tych mieszkających za żelazną kurtyną. Wystawa mówi także o marzeniach i dążeniu do posiadania towarów, które uosabiały mityczny zachód – pojmowany jako przeciwieństwo peerelowskiej rzeczywistości, symbol wolnego życia, dobrobytu.

- W przestrzeni poczty i bazaru opowiadamy o prywatnych przesyłkach od rodzin, znajomych z Zachodu – dodaje Karolina Żłobecka. - Ważny jest również wątek granicy – opowiadamy, jak możliwość jej przekraczania zmieniała się na przestrzeni lat.
Source: www.facebook.com